Działaj dziś, żeby mieć wpływ na jutro

Shopping

Gadżety kobiety:)

Dzisiaj post o wszystkim i o niczym.

Czyli co fajnego i super- fajnego znalazło się ostatnio w moim posiadaniu.

Na pierwszy ogień idzie olejek do włosów: eliksir upiększający Elseve, który swego czasu reklamowała holenderska modelka Lara Stone (twarz L'oreal Paris).

Eliksir wygląda tak:

olej.jpg20140824_193440.jpg

Starałam się, żeby skład był widoczny, ale niestety nie wyszło to najlepiej. Słabe światło oraz wyjątkowo drobny druczek na naklejce. Ale wprawne oko składo-dociekaczy na pewno sobie poradzi:)

Co do preparatu:

*plus ogromny za przyjemny i delikatny zapach

*konsystencja jest dość rzadka, pewnie dlatego nie nazwano go olejkiem, a eliksirem

*nakładam go po myciu na końcówki, potem delikatnie wcieram resztki do około połowy długości włosów, dopiero potem rozczesuję delikatnie włosy, tym oto grzebieniem

ju.PNG

Grzebień dostaniecie w oriflame w regularnej cenie 7,90 zł, ale bywa w promocji. Ja swój kupiłam za ok. 4 zł:

http://pl.oriflame.com/products/product-detail.jhtml?prodCode=27204

Dalej już postępuję w zależności od tego ile mam czasu, czyli 

1. Nie robię nic więcej i daję włosom wyschnąć (wersja weekendowa)

2. Suszę z głową w dół... zakańczając zimnym strumieniem powietrza

3. Podsuszam i lekko stylizuję na grubej szczotce

Eliksir póki co sprawdza mi się rewelacyjnie. Wiem, że opinie ma różne, natomiast dla mnie jest jak najbardziej dobry. Nie mam aktualnie włosów farbowanych, ale wychodzę z założenia, że latem trzeba wesprzeć włosy trochę bardziej przed płowieniem koloru, stąd wybór padł na ten do włosów farbowanych. Będę go też nakładała przed wyjściem na plażę.

Dodam tylko, że udało mi się go zakupić w bardzo dobrej cenie, około 17 zł w sieci carrefour (jak kupować taniej wszystko w tej sieci i wielu innych, dowiecie się tutaj: http://www.mylyconet.com/izabelareinke/)

Jedziemy dalej. Skusiłam się ostatnio też na dwie rzeczy made in Germany:)

Będąc w przepięknej Trzebnicy koło Wrocławia, przypadkiem (no bo przecież nie specjalnie) przechodziłam obok bazarku na którym oferowali między innymi niemieckie kosmetyki. I jak to ja, musiałam kupić chociaż coś. I tak skusiłam się na odżywkę nawilżającą Balea (polecaną przez wiele dziewczyn) oraz krem/pastę do zębów: Ajona Stomaticum Medizinisches Zahncreme Konzentrat.

DSC09348.JPG

O masce biovax pisałam już w poprzednim poście, więc nie będę się powtarzać. Wracając do w/w rzeczy:

Odżywka Balea:

*super delikatny zapach, uwielbiam takie naturalne, niewymuszone aromaty (podobnie jak np.malinowa lub brzoskwiniowa seria Plaisirs Nature z Yves Rocher, które kocham od lat dziecięcych)

*trochę dziwna konsystencja, nieco rzadka, a co za tym idzie, słabsza wydajność

*na moje włosy działa nieźle, nawilża i lepiej się rozczesują (podobnie się sprawdza u mojej córki)

Tak więc, możliwe że jeszcze kiedyś kupię.

Ajona Zahncreme:

*małe opakowanie, ale zważywszy na fakt, że to koncentrat, niewiele go trzeba użyć

*okropny zapach, trochę przypomina mi połączenie mentolu i jakiejś kiepskiej farby do włosów

*podoba mi się jak działa na zęby- są po nim gładziutkie i daje takie uczucie mega świeżości w paszczy

Podsumowując- produkt ciekawy i możliwe że do niego wrócę.

Odżywka Balea kosztowała ok. 6 zł, Zahncreme jakieś 12 zł.

Tym razem bez promocji i "keszbeków":(

Ale żeby nie było, dorobiłam się i czegoś z "keszbekiem", mianowicie lokówki do włosów:

DSC09386.JPG

Zakupiona tak jak eliksir w sieci carrefour. Za moje cacko zapłaciłam prawie 100 zł (oczywiście w bonach kupionych przez Lyoness:)

No i marzy mi się, że zrobię nią olśniewające, romantyczne fale. Póki co, testowałam jedynie w domu na kilku kosmykach. I czekam na stosowny dzień, okazję, by wyczarować na głowie coś special. Póki co szperam na YT i podglądam jak dziewczyny wyczarowują swoje fale i co robią, żeby utrzymały się trochę na głowie. Spodobał mi się patent zdejmowania loka z lokówki i spinania go wsuwką do ostygnięcia. Niestety jest to dość czasochłonna metoda, więc szukam dalej.

Ulubiona zdobycz ostatnich tygodni- okrągła, gruba szczotka

DSC09357.JPG

Szczotka zakupiona w TKMaxx, za 34,99 zł, ale muszę przyznać, że jest warta swojej ceny. Uwielbiam ją. Jest chyba pierwszą tego typu szczotką doi modelowania jaką miałam, która nie szarpie i nie "wciąga" mi włosów. Bardzo gładko rozczesuje i jest wyjątkowo poręczna. Kupując ją nie miałam świadomości, że będzie takim hitem. Design jest nieco kosmiczny i wydaje się taka... nieprofesjonalna. A jednak polecam z czystym sumieniem. Dla średniej długości  i długich włosów świetna.

Ostatni gadżet na dziś- masażer z oriflame

masazer.jpg

Powiem tak. Kupiłam go w promocyjnej cenie (za niecałe 20 zł). Cena regularna to 29,90 zł:

http://pl.oriflame.com/products/product-detail.jhtml?prodCode=7739

I widzę, sądząc po opiniach, nie tylko mi przypadł do gustu.

Masuje rewelacyjnie. Stosuję go po kąpieli. Rozsmarowuję na udach zwykłą oliwkę, lub krem wyszczuplający i potem masuję z minutę, może dwie każdą nogę. Na koniec myję go po prostu ciepła wodą i np. mydłem w płynie lub płynem do naczyń. Część, która dotyka skóry jest wykonana z czegoś w rodzaju gumy, czy silikonu, więc łatwo go utrzymać w czystości. Czuć jak pięknie poprawia się krążenie. Taki masaż sprawia, że skóra nam się lepiej dotlenia i kosmetyk który wmasowujemy lepiej się wchłania. Sam masaż z oliwką daje dobre efekty, skóra staje się jędrna. Myślę, że idealnie się przyda w zimowe wieczory, kiedy to mamy ochotę rozgrzać trochę kończyny po mroźnym spacerze. Myślę, że fajnie by też zadziałał z wszelkiego rodzaju oliwkami wyszczuplającymi do masażu (Ziaja ma chyba coś takiego w ofercie). Ja polecam i cieszę się, że się skusiłam (głownie ze względu na cenę promocyjną).

I już. Miłego tygodnia i pięknej pogody w ostatni tydzień wakacji:)